sobota, 7 marca 2015

Stożek i Soszów na zimowo – odsłona druga

Dawno nie byłam tak zmęczona, ale 4 godziny brodzenia w śniegu dały mi nieźle w kość. Najgorzej było przed i za Kiczorami, sporo nawianego śniegu, zaspy, ciągłe zapadanie się w śniegu (pierwsza część fotorelacji TUTAJ). Najwyższa chyba pora, by zaopatrzyć się w rakiety śnieżne.

W schronisku robię półgodzinną przerwę, szybka regeneracja i dalej w drogę. Schronisko PTTK na Stożku jest najstarszym istniejącym polskim schroniskiem w Beskidzie Śląskim.
Budowę rozpoczęto w maju 1920 roku z inicjatywy PTT "Beskid Śląski" w Cieszynie – najstarszej polskiej organizacji turystycznej na Górnym Śląsku, założonej w 1910 roku. Uroczyste otwarcie schroniska odbyło się 9 lipca 1922 roku. Podczas II wojny światowej zostało bardzo mocno zdewastowane, ale dzięki wysiłkowi działaczy reaktywowanego oddziału PTT zostało uratowane. W latach 1962 – 66 przeprowadzony został kosztowny remont schroniska. Zmieniła się zewnętrzna fasada, wnętrze zyskało więcej przestrzeni, doprowadzono energię elektryczną, wodę, wykonano centralne ogrzewanie. Do roku 2007 przy budynku schroniska istniało turystyczne przejście graniczne.


schronisko PTTK na Stożku
wnętrze schroniska PTTK na Stożku
schronisko PTTK na Stożku
schronisko PTTK na Stożku



Po opuszczeniu schroniska kieruję się w stronę Stożka Małego, zejście w zimowych warunkach jest bardzo przyjemnie, bo nie trzeba uważać na wszechobecne wystające konary i żyjące własnym życiem kamienie. Po drodze spotykam sympatycznego pana, który wędruje na Stożek żółtym szlakiem z Wisły Dziechcinki. Dowiaduję się od niego, że szlak jest przetarty i przez turystów i przez narciarzy biegowych. W pierwszym wariancie zakładałam schodzenie właśnie tym szlakiem do Wisły, ale stosunkowo wczesna pora (około 13) i przede wszystkim piękna pogoda skusiły mnie skutecznie do tego, by iść dalej przez Cieślar, Wielki Soszów i dopiero schodzić do Wisły.


w drodze na Cieślar, osiedle Stożek Mały
w drodze na Cieślar, osiedle Stożek Mały
Stożek Wielki i Kiczory z podejścia na Cieślar
w drodze na Cieślar
osiedle Stożek Mały, w tle Stożek Wielki i Kiczory



Na Soszowie oczywiście sporo narciarzy, na których trzeba było uważać. Odcinek szlaku od Soszowa Wielkiego po schronisko jest niestety mało bezpieczny dla turysty pieszego, bo pokrywa się z trasą narciarską. W schronisku się nie zatrzymuję, od razu schodzę niebieskim szlakiem do Wisły Jawornik. I tutaj małe zdziwienie... Schodziłam tym szlakiem wielokrotnie o każdej porze roku ale nigdy w czasie "oblężenia narciarskiego". Zapomniałam, że szlak przecina stok narciarski, więc byłam zmuszona poprzeszkadzać trochę narciarzom :)). A skąd moje zdziwienie? Myślę, że szlak w sezonie narciarskim powinien być zamknięty (bo nie jest bezpieczny) dla turystów, a żadnej informacji o jego zamknięciu ani stosownych tabliczek nie było...


Soszów Wielki, górna stacja Stacji Narciarskiej Soszów
schronisko na Soszowie




Na szczęście cała i zdrowa dotarłam do Wisły, skąd wróciłam do Katowic.

Wnioski do wykorzystania na przyszłość: zakupić rakiety śnieżne, raczej omijać okolice Soszowa w sezonie narciarskim.

Poniżej profil i przebieg trasy:




Wtedy myślałam, że to moje ostatnie zimowe wędrowanie w tym sezonie. W drugiej połowie marca będę służbowo w Beskidzie Żywieckim, więc kto wie – może jeszcze będzie zimowo :)

10 komentarzy :

  1. Piękne moje rodzinne strony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem zmęczenie ale dla takich widoków, to lazł bym nawet na czworakach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, pochodziłbym :)
    Dobre zdj

    OdpowiedzUsuń
  4. Uroczo! Jak z bajki! Uwielbiam takie górskie scenerie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia cudowne, z przyjemnością oglądam... jesteś mistrzynią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś pięknego! Mogę tu zaglądać wiele razy i wciąż mi mało. Zima w Twoim wydaniu zachęca do długich spacerów i jakoś nie wydaje się groźna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna odsłona bajkowej zimy, ja jednak czekam na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do dobrych wniosków doszłaś, bo rakiety zimą to podstawa :-)

    "Myślę, że szlak w sezonie narciarskim powinien być zamknięty (bo nie jest bezpieczny) dla turystów, a żadnej informacji o jego zamknięciu ani stosownych tabliczek nie było..." - Ja jestem przeciwny takiemu zamykaniu szlaków, bo najczęściej kończy się to zagrodzeniem szlaku metr przed nartostrada i trzeba szukać obejścia. A tak jak ktoś już tu dojdzie, to sam niech decyduje, czy czuje się na siłach przeciąć nartostradę, czy nie. Byle nie trzeba było skakać przez płotki i inne tego typu ogrodzenia. A nartostrady można znaleźć na mapie (przynajmniej na niektórych), więc można się ich spodziewać w tym miejscu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Heh, też myślimy o rakietach i w sumie z zimy na zimę o tym mówimy, ale jeszcze nie nabyliśmy... :) Piękne fotografie Aniu, pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń