poniedziałek, 14 lipca 2014

Kopa Kondracka ze szczyptą adrenaliny, czyli czapka i rękawiczki w lipcu

Jest środa, 2 lipca – wczoraj była Dolina Kościeliska, dzisiaj pora na coś nieco bardziej ambitnego. Prognozy pogody zapowiadają dopiero popołudniowe załamanie pogody, więc cel na dzisiaj to najniższy ze szczytów Czerwonych Wierchów – Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.). 

Trasa: Kuźnice –––>>> Kalatówki –––>>> schronisko PTTK na Hali Kondratowej –––>>> Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.) –––>>> Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.) –––>>> Przełęcz Kondracka (1725 m n.p.m.) –––>>> Dolina Małek Łąki –––>>> Gronik 


Czas przejścia bez przerw: około 6,5 h 
Długość trasy: 12,6 km 
Suma podejść: 1011 m 
Suma zejść: 1074 m 

Profil trasy 



Na dzisiejszą wędrówkę wybieram się sama. Startuję z Kuźnic około 8, kupuję bilet wstępu i ... zaczyna padać deszcz... coraz mocniej i mocniej, leje.... (a miało padać dopiero po południu...). Ludzie zawracają ze szlaku. Szybka decyzja – idę do schroniska na Hali Kondratowej, a potem zobaczę, co dalej. 
Na Kalatówkach chowam się pod drzewem żeby zrobić kilka zdjęć i nie zalać przy tym aparatu. 

Kalatówki


Na szczęście dalszy ciąg szlaku biegnie przez las, więc deszcz nie jest już tak dokuczliwy i jakby zanikał...  
Przy schronisku na Hali Kondratowej śniadanko, szybkie suszenie (na szczęście już nie pada), spojrzenie w niebo i kolejna decyzja – idę na przełęcz pod Kopą. 

schronisko na Hali Kondratowej

Po drodze doganiam kilka osób, na szlaku jednak pusto, chyba wszyscy idą dzisiaj na Giewont. 

Gdzieś w połowie drogi na przełęcz zaczyna znowu padać, ale nie to mnie martwi... Zaczyna paskudnie wiać, a przez przełęcz przewalają się nie mniej paskudne chmury. Za moimi plecami Giewont w przebijającym się gdzieś przez chmury słońcu. Szczęściarze :) 
Im wyżej, tym bardziej wieje. Na przełęczy nie da się ustać. Paskudnie wieje i jest przeraźliwie zimno. Siadam, zakładam pod kurtkę polar. Rękawiczki i czapka również wędrują na swoje miejsca :) Na przełęczy jest kilka osób, część z nich idzie z Kopy i odradza wchodzenie na nią. Wieje tak mocno, że w pewnym momencie musieli się położyć na kamieniach, a do tego zerowa widoczność na samej Kopie. Czekam... Część schodzi spowrotem na Halę Kondratową. Pytam paru chłopaków idących z Kopy, czy da się ją przejść. Twierdzą, że taaaaaaaaaaaak, że nawet robili sobie zdjęcia na słupku granicznym i ich nie zwiało :) Rzut oka na stronę słowacką, to stamtąd idą te paskudne chmury i wichura... Kopa w chmurach, a niższy o nieco ponad 100 m Giewont w nieśmiałym słońcu. Mam dwa wyjścia – wracać albo iść dalej. Wybieram wariant drugi. Na początku idzie się źle, ale im bardziej oddalam się od przełęczy wiatr już tak nie dokucza, za to widoczność coraz mniejsza. Na Kopie nie widać prawie nic, mleko. Kilkanaście metrów niżej w stronę Kondrackiej Przełęczy cisza taka, że w uszach dzwoni, wiatr został za plecami... dziwne zjawiska pogodowe. Przede mną Giewont ciągle w nieśmiałym słońcu. To "tylko" nieco ponad 100 m różnicy w pionie, a jak różna pogoda. 

z lewej widoczny szlak na przełęcz, z prawej Kopa - chmur już "prawie" nie ma

Po zejściu na Przełęcz Kondracką krótka przerwa na jedzenie, mała reorganizacja w ubiorze (tutaj jest przyjemna pogoda) i schodzę do Doliny Małej Łąki. Nigdy w tej dolinie nie byłam stąd taki wybór trasy. Na początku zejście jest dosyć karkołomne – mokre kamienie + błoto = 2 ślizgi na 4 literach. Oj, byłam zła, bardzo zła :) W dalszej części szlaku widoki za plecami rekompensują trud schodzenia.

 

22 komentarze :

  1. A to Ci humorzasta Kopa! W zeszłym roku byłam na niej z trzy razy i dwa razy potraktowała mnie deszczem, a raz o mało nie zwiała ze szczytu. Szczycik z charakterkiem ;)
    Ale zdjęcia piękne! Zachęcające do odwiedzenia Tatr wczesnym latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, szczycik z charakterkiem przez duże CH :) pozdrawiam

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, pomimo kiepskiej aury ;-) Robi wrażenie też ta niezwykle soczysta zieleń, bardzo mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie też zrobiła wrażenie ta zieleń :) pozdrawiam

      Usuń
  3. No to się rozminęliśmy o kilka dni, w sobotę (5 lipca) sprzątaliśmy między innymi właśnie Kopę :) Też nam na niej konkretnie dowiało, chociaż aura ogółem była lepsza. Dobrze, że nie potargało wora ze śmieciami :) Mówią, że Czerwone Wierchy zawsze są takie wietrzne i z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że coś w tym jest... Rok temu tak samo znami miotało na wszystkie strony i zapierało dech podczas wchodzenia na Ciemniak...
    Niezła przygoda i świetne zdjęcia :) Musiałaś mieć dużo samozaparcia, żeby mimo wszystko tej Kopie nie odpuścić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że nie miałyśmy okazji się spotkać, może będzie jeszcze okazja :) w dniu akcji czyste Tatry byłam m.in. na Hali Gąsienicowej i przez Kasprowy szłam na Halę Kondratową, kto wie - może się gdzieś minęłyśmy :) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. A to ciekawe! :) W sumie akcja trwała od 3 do 6 lipca, my sprzątaliśmy tylko w sobotę i właśnie szliśmy od Kopy Kondrackiej aż po Kasprowy Wierch i schodziliśmy na Halę :D A Ty w który dzień wędrowałaś? :)

      Usuń
    3. No tak, pomyliłam się. Finał akcji był 5 (sobota) a ja w rejonie Kasprowego byłam dzień wcześniej, czyli minęłyśmy się o jeden dzień :)

      Usuń
  4. Widoki przecudne i wszystkie upadki rekompensują :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale potęga... naprawdę tutaj człowiek jest malutki! Widoki świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i pełen pokory :) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Góry są piękne! Można naładować się pozytywną energią! Uwielbiam Twoje wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo niesprzyjającej na początku pogody zdecydowałaś się iść i okazało się, ze była to dobra decyzja. Piękne zdjęcia :)
    W taki deszczowy dzień na szlakach pusto, bo turyści siedzą w knajpach a nie chodzą się po górach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "turyści" siedzą w knajpach, a turyści chodzą po górach :)), pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Ja na Kopie byłam 07.07 pogoda była w porządku.. Przeszliśmy całe Czerwone Wierchy i dopiero na koniec troche sie rozpadało przy zejściu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli loteria z tą Kopą :) pozdrawiam

      Usuń
  9. Nic tak nie sprawia radości jak nasze piękne góry :):)
    są naprawde niesamowite :):). Piękna galeria, śliczne zdjęcia.
    Pozdrawiam :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo i zapraszam ponownie :)

      Usuń
  10. Na upadki w górach chyba wszyscy są źli :-) Szczególnie w błocie, bo od razu jest się brudnym :P

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja na dwóch fotografiach widzę piękne światło...
    Nawet dla jednej było warto :-)

    OdpowiedzUsuń